Adres e-mail
[email protected]
Piszcie krótko i konkretnie, chętnie ze zdjęciem wydania, o które chodzi.
Kontakt
Odpowiadam na wiadomości sam, zwykle w ciągu kilku dni. Najchętniej czytam o tytułach, które gdzieś umknęły, i o wydaniach, których nie da się już nigdzie kupić.
[email protected]
Piszcie krótko i konkretnie, chętnie ze zdjęciem wydania, o które chodzi.
Zwykle do trzech dni roboczych. W okresie premier i giełd bywa dłużej, ale nie zostawiam wiadomości bez odpowiedzi.
Weryfikacja ofert z rynku wtórnego, rozpoznanie tłoczenia po numerze matrycy, pytania o stan płyty i wycena zbioru.
Ta strona jest prowadzona przez jedną osobę, po godzinach, między pracą a odsłuchami. To ważne, bo ustawia oczekiwania. Nie mam redakcji, nie mam skrzynki obsługiwanej przez asystenta i nie odpowiadam w kwadrans. Odpisuję jednak zawsze, nawet jeśli wiadomość dotyczy czegoś, czym nie mogę się zająć. Najwięcej listów dostaję od ludzi, którzy chcą sprawdzić, czy oferta z ogłoszenia jest uczciwa. To akurat robię z przyjemnością, bo sam kiedyś kupiłem kopię sprzedawaną jako oryginał i wolałbym oszczędzić komuś tego uczucia.
Jeżeli prosisz o weryfikację płyty, dołącz zdjęcia. Potrzebuję trzech ujęć, żeby cokolwiek powiedzieć. Strona odczytu pod światłem, ustawiona ukośnie, bo wtedy widać rysy i ewentualne przebarwienia przy krawędzi. Zbliżenie na pierścień wokół otworu, gdzie wytłoczony jest numer matrycy, pozwalający ustalić konkretne tłoczenie i rok produkcji. Do tego wnętrze pudełka z książeczką, żeby sprawdzić kompletność. Bez tych fotografii mogę co najwyżej zgadywać, a od zgadywania jesteś w stanie obejść się sam. Więcej o tym, jak samodzielnie oceniać oferty, napisałem w poradniku kolekcjonera.
Propozycje płyt do opisania przyjmuję chętnie, ale bez obietnic. Piszę o tym, czego faktycznie słucham, więc jeżeli materiał kompletnie do mnie nie trafi, po prostu nie powstanie tekst. Nie robię recenzji na zamówienie i nie przyjmuję zapłaty za pozytywną ocenę. Jeśli dostanę płytę od wydawcy albo od artysty, zaznaczam to na początku tekstu i piszę dokładnie to samo, co napisałbym po własnym zakupie. Ta zasada obowiązuje od pierwszego wpisu i nie zamierzam jej zmieniać, bo w momencie kiedy ktoś przestaje ufać recenzentowi, cały ten blog traci sens.
Zdarzają się też wiadomości od osób, które odziedziczyły zbiór po kimś bliskim i nie wiedzą, co z nim zrobić. Rozumiem tę bezradność, bo kilkaset płyt to sporo do ogarnięcia, a wartość bywa bardzo nierówna. W takich sytuacjach zwykle proponuję prostą kolejność działań. Najpierw spisz tytuły z wykonawcami, choćby telefonem, potem sprawdź kilka najbardziej rozpoznawalnych pozycji pod kątem cen ofert zakończonych, a dopiero na końcu zdecyduj, czy sprzedawać całość jednej osobie czy pojedynczo. Sprzedaż w komplecie idzie szybciej, ale kwota bywa niższa nawet o połowę. Jeśli w zbiorze są rzeczy z polskiej sceny rapowej, warto najpierw przeczytać tekst o wydawnictwach hip-hopowych, bo tam ceny potrafią zaskoczyć w obie strony.
Ostatnia rzecz dotyczy współpracy komercyjnej. Odpowiadam na propozycje reklamowe i linkowe, natomiast nie umieszczam treści, które nie mają nic wspólnego z profilem strony i wyglądają jak wklejone przypadkiem. Jeżeli prowadzisz sklep muzyczny, tłocznię, wypożyczalnię sprzętu albo zajmujesz się cyfryzacją nagrań, na pewno się dogadamy. Warunki ustalam indywidualnie i zawsze na piśmie. Aktualne wpisy i pełną listę polecanych stron znajdziesz na stronie głównej, a najświeższe teksty czekają w dziale z recenzjami.